O autorze
Dział styl.naTemat.pl poleca, odradza i komentuje. Szybko, konkretnie i bezlitośnie, jeśli trzeba.

"Mów mi dzi*** i zer*** mnie!" – czyli wstyd zostaje za drzwiami. Zobacz, jak świntuszyć z klasą i cieszyć się seksem

Dama na salonach, a w łóżku...możesz być kim chcesz! Fot. Shutterstock
Wiele kobiet mówi na to per "to". Po czym czerwienią się i wycofują. A zanim powiedzą, że mają ochotę na seks inny niż zazwyczaj, wykonają nieśmiały taniec godowo-podchodowy, który może być przez partnera zrozumiany co najmniej na opak. No bo jak nazwać to "coś" niewulgarnie, bez anatomii lub nadmiernego lukru?

Jak mamy pobudzić naszego domowego zwierza, żeby zrobił dokładnie to co chcemy, bez potrzeby romantycznie długo-nudnych rozmów jak na psychologicznej kozetce? Mówmy wprost. Zgodnie z zasadą bądź damą na salonach i... dziwką w łóżku.



Podtrzymać płomień
Seks to jedna z najważniejszych i nie ukrywajmy – najprzyjemniejszych sfer naszego życia. Niestety po jakimś czasie motyle w brzuchu gdzieś ulatują, ją zaczyna boleć głowa, on woli powtórkę meczu II ligi. Gra wstępna w łóżku ogranicza się do czułych słówek i przytulania – co powoduje, że gaśnie płomień, który jeszcze niedawno zespalał nasze ciała w dzikiej namiętności.

Dlaczego kiedyś było lepiej? Dlaczego potrafiliśmy przekraczać razem tyle granic i świetnie bawić się bez skrępowania? Ponieważ w początkowym stadium rozwoju uczucia wyłączone są bariery wstydu, osoby mają ochotę się ze sobą poznawać, przecierać szlaki seksualne, poznawać strefy erogenne i granice swojej seksualności. Niestety w miarę czasu następuje wygaszanie tych emocji w związku i igraszki gdzieś znikają. Partnerzy powodowani wzajemnym szacunkiem i troską nie chcą ryzykować zranienia bliskiej im osoby np. poprzez świntuszenie.

Zdaniem seksuologa taka poprawność w łóżku nie jest niczym dobrym, ponieważ jest to prosta droga do przyjaźni, a nie do wzajemnej fascynacji jako kochankami. – Do seksu w stałym związku potrzebujemy nie tylko uczuć stabilizacji, spokoju i bezpieczeństwa, ale także tzw. "miłości agresywnej". Zdobywania, upokarzania i rywalizacji. – mówi w rozmowie z naTemat Andrzej Gryżewski seksuolog, psychoterapeuta z "CBT Seksulog".Taka potrzeba agresywności w łóżku wynika z naszej natury, której nie da się ubrać w poprawne i równouprawniające normy.
Andrzej Gryżewski
seksuolog, terapeuta, CBT Seksuolog

Z miłości romantycznej, opartej na zrozumieniu, bezpieczeństwie i spokoju, powstaje świetna przyjaźń, towarzyszenie komuś na dobre i złe. Natomiast fundamentem namiętności i pożądania jest "miłość agresywna " czyli uwodzenie, zdobywanie, dominacja – to zupełnie odmienne składniki. Innymi słowy z betonu i żelaza buduje się mosty. Z płótna spadochrony.

Według Dellfiny Dellert, redaktorki portalu foch.pl i autorki cyklu “Naga prawda” w TVN Style jednym z największych kagańców w łóżku jest brak odwagi. I chociaż wyobraźnia rysuje przed nami imponujący i dziki seks, w rzeczywistości ciężko się do tego zabrać. No bo jakie to mają być słówka? Jak mam mówić do mojego Ryśka, żeby nie wybuchnął śmiechem? Jak mam mówić na jego penisa? Na jej waginę? Przecież to wszystko brzmi obrzydliwie i anatomicznie.

Dellfina Dellert pyta Polaków jak świntuszą

Z jednej strony język polski jest bardzo ubogi jeśli chodzi o słownictwo erotyczne i ogranicza się do nazw medycznych, wulgarnych bądź infantylnych – Na przykład słowo “srom” dawniej oznaczało wstyd, hańbę, niesławę. Z drugiej jednak strony przekonałam się, że pomysłowość Polaków w tym aspekcie jest ogromna – twierdzi Dellert.
mężczyzna
wypowiedź z forum

Jak by mi panna powiedziała na wacka per mały, to by spała na kanapie. Pieszczotliwe określenia typu cukierasek etc. ujdą w tłumie. Najlepiej jak określasz słowem podkreślającym rozmiar – to dla tego, że mamy kompleksy na punkcie wacków tak jak wy na punkcie cycuszków czy cellulitu.

Łatwo też używając zbyt zdrobniałych i słodkich nazw popaść w cukrzycę łóżkową, która nie doda pikanterii, a co najwyżej wzmoże nasz apetyt na mus czekoladowy w lodówce. – Jedni wolą wulgaryzmy, inni zdrobnienia, jeszcze inni sami tworzą swój słownik erotyczny, ale chyba najważniejsze jest to, żeby się nie wstydzić i używać takich słów, które dla nas są najbardziej odpowiednie i które nas najbardziej kręcą. To klucz do sukcesu – dodaje Dellert.

Wszyscy święci
Niby przepis na sukces nie brzmi zbyt skomplikowanie to jednak problem pojawia się, kiedy trzeba działać. Wiele kobiet jest wciąż wewnętrznie zablokowane przed uwolnieniem się od ograniczeń. Najczęściej w obawie przed surową oceną ich jako puszczalskich. "A co jeśli pomyśli, że jestem jak dziwka?"– to pytanie rodzi się w głowach na co dzień spełnionych zawodowo menadżerek, w domu troskliwych mam i kochających żon.
Takie kobiety mają dużo do stracenia na swoim wizerunku, dlatego mogą odczuwać obawę przed uwolnieniem dzikich żądz słownych. Bo żadna nie chce po trzech soczystych zdaniach zobaczyć zdezorientowanej miny swojego partnera.
Dellfina Dellert
redaktorka portalu foch.pl, autorka cyklu “Naga prawda” w TVN Style

Podział na świętą i ladacznicę jest bardzo przestarzały i patriarchalny. Jest oparty na odbieraniu wolności seksualnej kobietom i ograniczaniu ich przez mechanizmy wzbudzania poczucia winy i wstydu. Przecież jedno wcale nie wyklucza drugiego! Mimo XXI wieku kobiety wciąż nie mają takiego samego przyzwolenia społecznego na eksplorowanie i wyrażanie swojej seksualności, jakie mają mężczyźni.

Mój rozmówca Janusz, który jak mówi, cieszy się bardzo udanym życiem seksualnym od lat, twierdzi, że można naprawdę dużo fantazji spełnić, ale trzeba się otworzyć i zaufać, że właśnie przy tej najbliższej nam osobie, możemy być wulgarni, zboczeni i niedoskonali. – Zdarza nam się tak kochać, że potem nawet tego nie cytujemy w życiu codziennym. To zostaje w sypialni – mówi w rozmowie z naTemat.

Cienka granica
Najlepiej więc porozmawiać przed taką zabawą. Delikatnie zasugerować, że możemy zabawić się w grę bez cenzury. I jeśli to wasze pierwsze kroki, warto ustanowić zdrową granicę, w której będziecie czuć się swobodnie. Z czasem pewnie może ona się rozszerzyć, ale lepsza jest metoda małych kroczków niż łóżkowej rewolucji, która może się skończyć dziką awanturą.

Według Gryżewskiego wstyd można pokonać poprzez stosowanie form pośrednich. – Można zacząć od form lżejszych. Albo przez telefon albo przez skype, mail czy SMS – wtedy dużo łatwiej świntuszenie wychodzi. Nie próbujmy wskakiwać na głęboką wodę, lepiej wchodzić do zimnego jeziora powoli. Na początku zacznijmy od takich form, a potem coraz bardziej zaawansowane formy kontaktu – ocenia specjalista. Warto też podkreślić czego nie robić. Nie jest tajemnicą, że Polacy czerpią wzorce zachowań seksualnych z filmów pornograficznych. Niestety to bywa zgubne w skutkach.

– Bardzo często ludzie kopią z filmów pornograficznych różne zachowania i sceny, natomiast to jest nie do odtworzenia w świecie realnym. To tak jakby kopiować sceny z filmów z Jamesem Bondem do realnego życia. W odniesieniu filmów porno do sypialni, ludzie nie czują tej przepaści i bezkrytycznie naśladują te sceny. Z mizernym skutkiem – ocenia Gryżewski.
Dellfina Dellert
redaktorka portalu foch.pl, autorka cyklu “Naga prawda” w TVN Style

Często bywa tak, że kobiety powielają zachowania z filmów porno tylko dlatego, że chcą być kochane i akceptowane. Myślą, że tak “powinny” się zachowywać, żeby zaspokoić mężczyznę. To niestety niesie ze sobą dość spore ryzyko. Udają kogoś kim nie są, a w ten sposób nigdy nie będą w łóżku spełnione. Kluczem do udanego seksu jest naturalność i spontaniczność, czyli tak jak w życiu odwaga bycia sobą.

Chociaż takie filmy mogą być źródłem wielu inspiracji, pamiętajmy, by oglądać te sceny przez palce. – Trzeba mieć w głowie świadomość tej ułudy – dodaje seksuolog.

Jak zatem mówić brzydko do partnera? –Tak, aby to ciebie podniecało – ocenia Janusz i dodaje, że nie ma nic bardziej pociągającego niż podniecenie partnerki.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...